Blog Staroluterański i Wysokokościelny


Nowy Blog
Styczeń 20, 2013, 7:16 pm
Filed under: Uncategorized

Od dzisiaj blog będzie się mieścił na mojej prywatnej stronie

http://jakubretmaniak.c0.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=43&Itemid=92

 

Reklamy


Wielkoczwartkowa Refleksja
Kwiecień 5, 2012, 8:50 am
Filed under: Uncategorized

Panie Jezu, życia chlebie
Pełny chwały jesteś w niebie
Lecz i przy Twym stole chwały
Dzieli Tobą się świat cały

Tyś choć Bogiem, siebie dajesz
Karmisz dziś nas krwią i ciałem
Dusze nasze przemień Panie
W sercach swoje stwórz mieszkanie

Gdy dzielimy chleb Twój Chryste
Gdy z kielicha krwi niewinnej
Na pamiątkę Twoją wszyscy
Zgromadzeni, w Eucharystii

Bądź Ty wtedy gospodarzem
Twej opieki stale pragnę
Twego ciała, Twojej krwi
Zbawczą łaskę dają mi



Staroluterański kompromis?
Styczeń 2, 2012, 3:25 pm
Filed under: Uncategorized

Biała alba ze stułą wciąż dla wielu ewangelików jest największą herezją jaka pojawiła się na luterskim łonie w Polsce. Ciężko wysnuć taki zarzut w oparciu o fakty, bo fakty są przeciw temu zarzutowi. Pozostaje więc jedynie odwoływanie się do symboliki, skromności i uniwersalności togi.

Toga luterskim wynalazkiem nie jest. Jednak przez lata wtopiła się w nasz krajobraz liturgiczny. Często stając się strojem na wszelkie okazje – nabożeństwo Główne, Wielkanoc, Wielki Piątek, Konfirmacje, pogrzeb, poświęcenie wozu Straży Pożarnej itp itd. Stała się więc jednocześnie strojem liturgicznym jak i urzędowym. Jest takie powiedzenie, że jak coś jest do wszystkiego to jest do… niczego.

Dziś obchodzimy liturgiczne wspomnienie ks. Wilhelma Loehe, gorliwego luteranina, kochającego piękno i głębokość luterańskiej liturgiki. Był on obrońcą czystego luteranizmu i odnowicielem diakonatu. Ks. Loehe żył w XIX wieku. Obecnie mamy wiek XXI i wciąż jest nam ciężko wyzbyć się smutnej pruskiej przeszłości.

Odnowa liturgiczna musi zmierzać w kierunku strojów typowych dla zachodniego chrześcijaństwa. Czy jednak toga musi być skazana na straty?

Kościół Staroluterański w Niemczech (SELK) dla ordynowanych księży przewiduje następujące stroje:
* alba z kolorową stułą
* alba z kolorową stułą i kolorowym ornatem
* toga z komżą i kolorową stułą
* toga z kolorową stułą
* toga z befkami

Toga z komżą i kolorową stułą wydaje się być więc kompromisem między wysokokościelnym widzeniem liturgii a widzeniem pruskim. Zachowuje togę – podtrzymując pewną tradycję, a jednocześnie dodaje jej liturgicznego znaczenia. Komża jako skrócona alba jest o wiele bardziej praktyczna – nie brudzi się tak łatwo i nie gniecie. Nie wymaga różnych dziwnych zapięć u szyi (zarówno w wersji zamka jak i płaszczowej). Po prostu można założyć ją na togę, a na nią przybrać stułę. Widać i togę z befkami i komżę ze stułą.

W USA zanim wprowadzono powszechnie albe i stułę używano komży ze stułą do sutanny. W Polsce po IIWŚ dopuszczono komże ze stułą do togi, niestety zrezygnowano później z tego rozwiązania. Były wtedy inne czasy. Pytanie czy dziś nie można by wrócić do tego pomysłu? Kościół musi być zdecydowany na drogę rozwoju liturgii. Wybranie drogi liturgicznej przewiduje oczywiście szerokie pole manewru z szacunkiem do ustalonego porządku (z różnorodnością formy), a co za tym idzie z zachowaniem nie tylko tradycyjnego wystroju Kościoła – krzyż, ołtarz, ambona, chcielnica; ale także tradycyjnych strojów liturgicznych. Można iść także w kierunku destrukcji liturgii. Gdzie będzie duchowny ubrany w garnitur, Wieczerza sprawowana będzie przy malutkim stoliczku, a liturgia będzie wyeliminowana. Słowem całkowite odcięcie się od tradycji. Można też wyjść z założenia, że tak jak jest tak jest dobrze. Ale kiedy zaniknie zrozumiałość gestów i symboli, stanie się to tylko muzealnym zabytkiem.

Ten rok będzie dla mnie pracowitym rokiem. Mam nadzieję, że uda mi się odwiedzić w nim parę SELKowskich parafii aby poczuć prawdziwie luterańskiego ducha. Takiego ducha o którego walczył ks. Wilhelm Loehe, a który został odgórnie zmieszany z obcym nam duchem szwajcarskim. Cały czas w Kościele Ewangelickim A.W. luterański duch zmaga się z obcym duchem. Silne są u nas wpływy kryptokalwińskie. Ale nawet ks. W. Loehe za młodu sympatyzował z kalwinizmem, aby później odkryć piękno luteranizmu. I tego wam wszystkim na Nowy Rok  życzę, abyśmy umieli odkryć piękno naszego wyznania.

Jeśli oglądaliśmy film Luter to pewnie pamiętamy fragment jak Luter podnosi krucyfiks i stawia go na ołtarzu. I to jest właśnie sedno. Zarówno brak zgody na ogrom przepychu i bałwochwalstwo jak i na zwykły wandalizm, który obecnie wkrada się drogą ewangelikalną.



20.12. – Słowo na poranek
Grudzień 20, 2011, 7:00 am
Filed under: Uncategorized

(5) Tak powiedział Bóg, Pan, który stworzył niebo i je rozpostarł, rozciągnął ziemię wraz z jej płodami, daje na niej ludziom tchnienie, a dech życiowy tym, którzy po niej chodzą. (6) Ja, Pan, powołałem cię w sprawiedliwości i ująłem cię za rękę, strzegę cię i uczynię cię pośrednikiem przymierza z ludem, światłością dla narodów, (7) abyś otworzył ślepym oczy, wyprowadził więźniów z zamknięcia, z więzienia tych, którzy siedzą w ciemności. (8) Ja, Pan, a takie jest moje imię, nie oddam mojej czci nikomu ani mojej chwały bałwanom. (9) Oto wydarzenia dawniejsze już się dokonały, a to, co ma nastać, zwiastuję; zanim zacznie kiełkować, opowiem je wam. Iz 42,5-9

Właściwie mamy tu doczynienia z powtórzeniem pierwszego przykazania z Dekalogu. „Jam jest Pan, Bóg twój. Nie będziesz miał innych bogów obok Mnie.”.  Słowo Boże przypomina nam kto w naszym katalogu wartości i autorytetów powinien zajmować miejsce najwyższe. Te miejsce zarezerwowana jest dla Boga. Bóg nie będzie oddawał swojej chwały bałwanom, a więc obiektom fałszywego kultu. Bardzo łatwo coś może stać się dla nas bałwanem. Może to być nowy telewizor przez którym marnujemy większość swojego czasu. Może to być komputer na którym marnujemy każdą wolną chwilę. Najgroźniejszym bałwanem wydają się być pieniądze, ale także władza, zaszczyty. Każdy niezależnie od stanu posiadania może popaść w bałwochwalstwo. Dlatego tak ważne jest by pamiętać, kto jest na pierwszym miejscu, i że Tym kimś jest Bóg – JHWH.



19.12. – Słowo na wieczór
Grudzień 19, 2011, 5:00 pm
Filed under: Uncategorized

(10) I stanie się w owym dniu, że narody będą szukać korzenia Isajego, który załopocze jako sztandar ludów; a miejsce jego pobytu będzie sławne. (11) I stanie się w owym dniu, że Pan ponownie wyciągnie swoją rękę, aby wykupić resztkę swojego ludu, która pozostanie z tych z Asyrii i z Egiptu, i z Patros, i Etiopii, i Elamu, i z Szinearu, i z Hamatu, i z wysp na morzu. (12) I wywiesi narodom sztandar, i zbierze wygnańców z Izraela, a rozproszonych z Judy zgromadzi z czterech krańców świata. (13) Wtedy ustanie zazdrość Efraima, a gnębiciele Judy będą wytępieni; Efraim nie będzie zazdrościł Judzie, a Juda nie będzie gnębił Efraima. Iz 11,10-13

Czasem jest tak, że największą radością jest dla nas to, że nasi wrogowie są daleko od nas. Nie dręczy nas wtedy sumienie, że będziemy zmuszeni chociażby przywitać się z nimi a tego nie chcemy itp. Jak są daleko to jest spokój. Są blisko to źle, wręcz bardzo niedobrze. O „sympatii” Judy i Efraimu (Samarii) możemy przeczytać i ze Starego i z Nowego Testamentu. Judejczycy wychodzili z założenia, że Bóg lubi ich, a Samarytan nienawidzi. Oczywiście te podziały nie wzięły się z niczego. Ciężko jest przełamać gniew, zwłaszcza gdy mamy poważne powody by się gniewać. Ale przecież nawet w Modlitwie Pańskiej, tak podstawowej a zarazem najwspanialszej modlitwie, jednoczymy się wszyscy. I zmawiamy to w łączności być może z największymi swymi wrogami. Jesteśmy dziećmi jednego Boga. To powinien być dla nas impuls do zmiany. Zaniechajmy gniew i szukajmy razem korzenia Isajego. Korzenia z którego wyrósł Ten, który jednoczy – Jezus Chrystys.

W liturgii wieczornej (Nieszpory) do Magnificatu śpiewa się antyfonę „O Radix Iesse”O Korzeniu Isajego, który się wznosisz jako znak dla narodów, przed Tobą zamilkną królowie, a ludy będą się modlić do Ciebie, przyjdź nas wyzwolić już dłużej nie zwlekaj.



19.12. – Słowo na poranek
Grudzień 19, 2011, 7:00 am
Filed under: Uncategorized

(18) Jak wierny jest Bóg, tak słowo nasze do was nie jest równocześnie „Tak” i „Nie”. (19) Albowiem Syn Boży Chrystus Jezus, którego wam zwiastowaliśmy, ja i Sylwan, i Tymoteusz, nie był równocześnie „Tak” i „Nie”, lecz w nim było tylko „Tak”. (20) Bo obietnice Boże, ile ich było, w nim znalazły swoje „Tak”; dlatego też przez niego mówimy „Amen” ku chwale Bożej. (21) Tym zaś, który nas utwierdza wraz z wami w Chrystusie, który nas namaścił, jest Bóg, (22) który też wycisnął na nas pieczęć i dał zadatek Ducha do serc naszych. 2 Kor 1,18-22

Konsekwencja. To chyba słowo, które najlepiej streszcza ten fragment. Nie raz pewnie już obiecaliśmy coś Bogu, obiecaliśmy coś ludziom. Czasem są to przyziemne rzeczy w stylu „wyrzucę śmieci”. Czasem jednak mogą to być rzeczy o wiele bardziej poważne. Może obiecaliśmy, że zerwiemy z nałogiem, może że naprawimy wreszcie popsute relacje w rodzinie. Nasze „tak” pada przy różnych okazjach – przy konfirmacji, wstąpieniu do Kościoła, w czasie ślubu. Ale widzimy konfirmantów, którym wiara się już znudziła. Konwertytów, których fascynacja nowym Kościołem zanikła, rozpadające się małżeństwa. Tak to znaczy tak. To właśnie wymaga od nas konsekwencji. Jeśli nasze tak oznacza nie, to kompromitujemy się przed ludźmi jako chrześcijanie. Jeśli natomiast nasze tak znaczy tak, stajemy się świadectwem, a przez to żywym uwielbieniem Boga.



18.12. – Słowo na wieczór
Grudzień 18, 2011, 5:00 pm
Filed under: Uncategorized

(8) Juda – ciebie będą sławić bracia twoi, ręka twoja będzie na karku wrogów twoich, tobie kłaniać się będą synowie ojca twego. (9) Szczenię lwie, Juda; synu mój, z łupu, synu mój, się podniosłeś; czai się jak lew i jak lwica, któż go spłoszy? (10) Nie oddali się berło od Judy ani buława od nóg jego, aż przyjdzie władca jego, i jemu będą posłuszne narody. (11) Uwiąże oślę u krzewu winnego, a młode swojej oślicy u szlachetnej latorośli winnej; wypierze w winie szatę swą, a w krwi winogron płaszcz swój. (12) Pociemnieją oczy jego od wina, a zęby jego zbieleją od mleka. 1 Mż 49,8-12

Zapowiedź błogosławieństwa jest ogromnym powodem do szczęścia i dumy. Juda – syn Jakuba, dał swym imieniem w przyszłości nazwę południowemu państwu Izraela. Było to państwo najsilniej odczuwające Boże błogosławieństwo. Kim jednak był sam Juda? Dziś powiedzielibyśmy, że był cwaniakiem. Ale pożytecznym cwaniakiem. To dzięki niemu Józef nie został zabity a został sprzedany. Kolejny raz Juda skompromitował się gdy zapłodnił swoją synową biorąc ją za prostytutkę. Każdy z nas w życiu popełnia różne błędy, może nie od razu takiego kalibru jak Juda. Ale właśnie za przykładem Judy musimy pamiętać, że nasza przeszłość nie przekreśla nas w oczach Boga. Odstawmy w zapomnienie przeszłość, a dziś korzystając z czasu łaski powiedzmy nasze „Tak” dla Boga. Otwórzmy się na błogosławieństwo!

W liturgii Nieszporów do Magnificatu śpiewa się dziś Antyfonę „O Adonai” – O Adonai, Wodzu Izraela, Tyś w krzaku gorejącym objawił się Mojżeszowi i na Syjonie dałeś mu Prawo, przyjdź nas wyzwolić swym potężnym ramieniem.